Szkolny dialog mowy

Dzisiejszym moim gościem jest Kamila Lesiecka, która jest nauczycielem edukacji wczesno-szkolnej. Jest również nauczycielem języka angielskiego, prawda? Tak. I chciałam z tą porozmawiać na temat współpracy nauczyciela z logopedą, bo jesteś w klasie, gdzie dzieci dopiero startują i napotykają się z różnymi przeciwnościami ze strony społeczeństwa jak i ze samych siebie, z emocji i z czym właśnie borykają się pierwszoklasiści ze swojego punktu widzenia, jak zaobserwowałaś.

 

Znaczy to tak naprawdę można powiedzieć, że z wieloma aspektami, że jak oni przychodzą po przedszkolu, to wiesz, trań, to jest ogromna zmiana, ale jeśli chodzi o te takie logopetyczne rzeczy, to rzeczywiście zaobserwujemy gdzieś tam na przestrzeni po ostatnich latach, że ta mowa jest coraz gorsza i ciężko powiedzieć, z czego to wynika ,rzeczywiście te dzieci za szybko korzystają z różnego rodzaju sprzętów, tak? I tu mam na myśli zaawansowane jakieś smartfony, smartwatche Czasem to jest tak, że zwykły rodzic po prostu gdzieś tam w samochodzie, nawet w dziecku gdzieś tam krzycze, płacze, to robić wolę, udać ten telefon, żeby się czymś zajął. A wiadomo, że można też jakieś tam inne sposoby znaleźć, natomiast w szkole, na przykład w zeszłym roku, jak przyszło pierwszaki, w pierwszej klasie potrafiło być na przykład ośmioro dzieci, które wymagały naprawdę takie innesywne pracy logopetyczne i to jest też takie proste, bo szkoła ma gdzieś tam jakieś pewne ograniczenia, jeśli chodzi o zatrudnienie logopetów.

 

Czasami jest to dwóch, a czasami tylko jeden, a czasem też jest tak w związku z brakami w kadrach, że tego logopedy w ogóle nie ma że po prostu jest to osoba, która uczy właśnie w klasach jeden-trzy, bo robi studia podyplomowe właśnie z logopedii to już tak powie po prostu, gdzieś tam na godzinę terapia i wtedy w cyfie może z tymi dziećmi pracować, ale do czego, do czego też zmierzamy. I tutaj ta współpraca akurat w mojej szkole jest bardzo dobra i my tutaj cały czas gdzieś tam się komunikujemy na różne wróca i pierwsze spotkania też z pomocy psychologiczną, pedagogiczną, pod którą podchodzą te zajęcia logopetyczne. No i my po prostu sobie gdzieś tam komunikujemy z czym jest największy problem danego dziecka, ale tych dzieci naprawdę z roku naród przybywa, które po prostu mają bardzo duże problemy z mową. Właśnie już mnie wyprzedziłaś z pytaniem, bo chciałam się ciebie zapytać, czy zaobserwowałaś właśnie tendencję rosnącą, jeśli chodzi o tą wadę wymowy, artykulację, ale już odpowiedziałaś, że z roku na rok tych dzieci z trudnościami mowy przybywa. Powiedz mi, jeżeli widzisz, że dziecko ma trudności z mową, czy się jąka, czy są jeszcze jakieś u niego przeszkody w nabywaniu komunikacji verbalnej z tobą jako nauczycielem, czy się wstydzi, czy na przykład w nabywaniu kontaktów między ludzkich z rówieśnikami, czy też zauważyłaś taką tendencję, że jeżeli dziecko ma trudności z mówieniem, ma wadę wymowy, czy się jąka, czy jakie ma te relacje z rówieśnikami z tobą jako nauczycielem. To jest bardzo różnie tak naprawdę.

 

Bo na przykład mam takiego ucznia, ja teraz mam trzecią klasę i prowadzę ich od pierwszej. Kiedy przeszli do pierwszej klasy, oni akurat byli taką zwalną grupą z przedszkola, więc tak naprawdę z rówieśnikami on nie miał żadnych, takich, powiedz nie miał żadnych problemów komunikacyjnych, bo oni po prostu go rozumieli. Natomiast ja go tak średnio rozumiałam, ale nie, też staram się nie dawać tego po sobie poznać, bo nie rozumiem, a później gdzieś tam delikatnie podpytywałam dzieci, i oni po prostu to tłumaczyły.

 

Na dzień dzisiejszy on już jest bardzo fajnie wyprowadzony, ale cały czas gdzieś tam ta terapia logopedyczna jest potrzebna i to tam, że to nie jest dziecko ani z opinią, ani nie jest to dziecko z orzeczeniem, to to jest normalnie zdrowy głowiec inteligentny, który sobie radzi na różnych płaszczyznach. No ale lokalny też nie, bo po prostu było bardzo ciężko. I właśnie, jakby zdawał sobie też sprawę z jakichś tam swoich problemów z wyłową, ale nie dawał po sobie tego poznać i… I to tak to wygląda.

 

Natomiast u innych dzieci, no to mówię, to jest bardzo, bardzo różnie. Są takie dzieci, które rzeczywiście gdzieś tam, jak na przykład poznaje dzieci z nowych pierwszych klas, no to rzeczywiście oni na początku czy one się wstydzą, ale już później jakoś tam im dłużej też dziecko zna tego nauczyciela, to wiesz, to wtedy też jest łatwiej, tak? Więc to tak naprawdę bardzo indywidualna to jest sprawa. A teraz się tak powiem, wiesz, z tematem, że jest tak albo tak, no, staramy się jednak jako nauczyciele żeby dziecko czuło się komfortowo.

 

Aczkolwiek jest to trudne, jak się go nie rozumie, no, ale gdzieś tam, jakimiś innymi sposobami pokazywaniem różnej rzeczy czy coś w tym rodzaju, no to gdzieś tam dochodzimy do tej komunikacji. A czy jeżeli dajesz tą informację rodzicowi, przekazujesz tą kartkę informacyjną od logopedy, że wymaga takich zajęć, to z jaką reakcją jakby się spotykasz? Czy są chętni? Czy jednak jest ściana i niekoniecznie, bo a moje dziecko przecież dobrze mówi nic się nie dzieje Pani wyolbrzymia Czy zdarzyło ci się takie coś czy nie? Tzn i ja mam taką zasadę, że najpierw się pytam rodzicom czy rodzic zauważa jakieś problemy komunikacyjne dziecka czy zawsze tak było czy dopiero jak przyszło do szkoły to mu się tak pojawiło ze względu nie wiem na przykład na zmorzony lęk, stres spowodowany przyjściem do szkoły, bo to też może się tak zdarzyć i czy już wcześniej taką terapię logopeczną gdzieś miało i zazwyczaj jest tak, że ci rodzice są tego świadomi, oni nie czują się jakoś skrępowani przez to, że na przykład nie mogę też powiedzieć, czy się nie czują bo nie jestem nimi, ale są chętni do współpracy nie mają z tym problemu żeby dziecko chodziło do logopedy czasem też przyznaję że chodzi też prywatnie dziecko jak bardzo dużo tych godzin potrzebuje to też chodzi prywatnie także ja myślę, że teraz ludzie, którzy mają takie dzieci to są naprawdę dość mocno świadomi takich rzeczy. Szczególnie mamy, które gdzieś tam są dosyć przewrażliwe dzieci, bo jest to jednak teraz jest większa świadomość w różnych aspektach tak, jak się rodzi dziecko i później ono się rozwija to jednak te mamy gdzieś tam mają ten i internet wiedzę z przeróżnych książek z których mogą naprawdę czerpać wiedzę więc to akurat jest na plus że one są takie rzeczy świadome, nie czasem jest tak, że rzeczywiście dziecko za późno trafi gdzieś tam do logopety bo rodzice czeka, bo kiedyś tak się mówiło, że do trzeciego roku życia dziecko nie mówi, no to zostawić tak, no teraz jest to trochę inna , inna świadomość tego ale nie wiem czy zacznę jeszcze kolejne swoje pytanie ale bardzo mocno też trzeba zladać uwagi jednak na zgryz i powiedziałabym szczerze że tutaj czasami do leży bo rodzice myślą, że no ale no do logopety no to przecież za wcześnie tak, bo jeszcze trzeba poczekać na wymianę na wymianę zębów albo że za wcześnie to właśnie gdzieś jest taki opór też się z tym spotykam właśnie to bardziej z tego względu powiedziałabym zresztą ja mogę powiedzieć takie swoje doświadczenie od właśnie moich dzieci gdzie my trafiliśmy na szczęście do bardzo dobrej takich i powiem szczerze że dzieci poszły do niej to było dwa lata temu no to oni byli wtedy na końcówce pierwszej klasy i panią to Dąka już wtedy powiedziała, że oni wymagają aparatu tak zwanego stałego dla dzieci ale pragnetarcznego myślcie znać, że trochę zdziwiliśmy go no ale jak to w takim małej dzieciach zakłada się taki aparat czy przecież my byliśmy przekonani, że aparat to jest ostatecznie taki tak zwany stały gdzie ja też jestem w swoich przejściach aparatowych bo to byliśmy przekonani, że no nie, to przecież dziecię się też nie zakłada że dzieci generalnie mają ten taki na noc aparat to takie wkładki i tyle po czym się okazało, że właśnie nie że właśnie te wkładki nocne mają dobre zastosowanie tylko wtedy jeśli zgryz jest wyprowadzony na samym początku i rzeczywiście na naszych dzieciach to też wyszło takie mniej więcej oszacowała, że pół roku będą nosić ten aparat stały który jest zakładany takim dzieciom tylko na stałe zęby są zamki a pomiędzy są tylko takie druciki tam, gdzie są mleczaki i rzeczywiście tak było, że oni przez pół roku się przemęczyli oni i my też, bo jak dziecko dziecko gdzieś tam wchodzi drut gdzieś tam wkoliki i to takie małe, bo to naprawdę nie jest to łatwe ani gdyby dla jakichś dzieckami tam i cały jak jeszcze jesteś dorosły i gdzieś ci tam ten drut ubiera to jeszcze tam sobie zaklejysz w osiem i dobra, wyprzymasz te kilka dni i ok, natomiast dzieci to jest trochę trudniejsze ale muszę powiedzieć, że po prostu bardzo szybko to się wyprowadzał do takich dzieci i dzięki temu, że potem mają ten zgryz prosty oni od razu też oczywiście razem z aparatem poszli do nowopety no i ta to wszystko miały jakby sens, teraz mają aparaty jeszcze wkładki na los ale też jakoś mam informacje od ortodontki, że to też gdzieś tam w przyszłości zostanie no zbidowane bo też jest na jakiś tam czas a spotykam się z takim czymś u rodziców, że mamy też dentystę też w szkole który no też widzi, że no naprawdę dużo dzieci znałóżmy w mojej plażni, jak innych no ma ten zgryz nieprawidłowy i jakby no ludzie nic z tym nie robią, więc no ten dentysta alarmuje, że no proszę zwrócić uwagę rodzicom, że muszą iść koniecznie na konsultację do ortodonty , żeby coś tutaj zrobić, no bo to nie wygląda dobrze no i myślę, że to bardziej rodzice się odrożają na to, że ten dystę szkolny zwracą uwagę na to, że no hello tutaj trzeba coś zrobić, bo nie będzie dobrze a to to, że aparat stały nosi tylko młodzież albo dorośli, no to okazuje się że to jest mit ale no pamiętam, jak moje dzieci, moimi dzieciom zakładaliśmy to wszyscy wokół byli bardzo zdziwieni, że chyba jesteśmy jakimiś wariatami, że w ogóle daliśmy się na to namówić ale ja na przykład jestem z tygodą no bo ten zęb był taki, bo dzieci się bardzo szybko prostują i ten zbyt bardzo szybko wchodzi na takie, że tych powiektorów najpierw ma wejść a mój syn miał bardzo duży problem, ponieważ on miał język tak zwany chyba leniwy coś takiego, nie znam się na tym, więc ewentualnie mnie poprawisz ale ten język mu w każdej pozycji leżał i to była bardzo ciężka praca tak, że no ale się udało i później pani logopedka pokazała mi stronę, czyli jak on śpi to to nie jest na górze i też to nie było takie łatwe to sprawdzić, ale po prostu sprawdziałam i jest, to udało się tak zatrybiło ja myślę, że rodzice stają sobie z tego sprawy, jeśli chodzi o tą wymowę, jak jest taka naprawdę do poprawy są też takie dzieci, które z którymi komunikacja jest bezproblemowa ale gdzieś tam właśnie też poprzednio w tej pomocy logopedycznej tutaj szkoła rodzica może, ale to już rodzic wydajemy tylko narzędzia a to już wszystko w rękach rodziców jest, czy oni chcą czy oni znajdą te przysłowiowe pięć minut każdego dnia żeby z dzieckiem móc współpracować nie tylko przy stoliku i przy lusterku, ale kiedy idą na spacer podczas zabawy z pluszakami z autkami ten czas jakby dodatkowy, nie mamy jakby, wtedy mamy możliwość pobyć z dzieckiem nabywamy tych relacji a jednocześnie jakby kształtujemy i jakby utrwalamy tą prawidłową mowę czyli takie dwa w jednym nawet przyjedzenia czy przepisy to ta pianizacja języka to tak samo, można gdzieś tam zwracać uwagę, to picie ze słomki czy nawet nie wiem podanie jakiegoś tam ewentualnie cukierka, którego może gdzieś tam ssać i to też gdzieś tam wszystko no ale to tak no, trzeba chcieć i rzeczywiście tak jak mówisz gdzieś tam znaleźć ten czas A jeszcze dwa pytania dla Ciebie jaka jest relacja z tobą współpraca nauczyciel a logopeda jak to u Ciebie wygląda Tak właśnie jak mówiłam jeśli chodzi o szkolnego logopedę, to ta współpraca jest taka, że jeżeli logopeda zauważa na przykład że jest regress też się tak zdarza niestety to przychodzi i na przykład nie pyta czy to uważałaś, że na przykład Kasia, Żanchaia czy Woltek ma ostatnią problem z tą i z tą głoską. powiem szczerze, że ja czasami mówię nie wiem bo nie jestem specjalistą i nie umiem odpowiedzieć na to pytanie jest gdzieś tam tych dzieci aktualnie 24 i nie zawsze się to wyłapię ja wyłapuję różne inne rzeczy ale jeśli chodzi o logopedyczne to nie za bardzo więc i tak i ta logopetka mówi Bo wiesz ja o pewnego czasu zauważyłam że jest taki i tak wtedy wyzywamy ewentualnie rodzica i też się pytamy o jego jakiś tam spostrzeżenia bo jednak to dziecko to jak jest rodzicem to jednak więcej przebywa i więcej z nim rozmawia i ten dalej więc to mniej więcej tak to wygląda poza tym mamy jeszcze takie spotkania które się nazywają spotkania z pomocą psychologiczną pedagogicznej i w wtedy wtedy też to są rozmawiany każda przedstawia gdzieś tam jakieś problemy w klasie i w różnych tam tematach czy aspektach na ich i również logopeda jest na tych spotkaniach i też wyraża własne zdanie czy jest progres, czy jest regres czy po prostu dziecko że tak powiem, stoi w miejscu i należy je też udzielić więcej tych zajęć co niestety jest często bardzo trudne bo tych dzieci jest coraz więcej a jak mówiłam są braki w kadrach i to właściwie no jeśli chodzi o specjalistów w sensie przedmiotowców i właśnie takich specjalistów jak logopeda cały czas po prostu brakuje więc ale to jest zupełnie inny temat no i wtedy też zdecydujemy się na przykład żeby jednak rodzić no gdzieś z tym dzieckiem jeszcze dodatkowo poszedł więc tak to wygląda akurat po prostu jeśli tak zauważasz czy w ogóle potrafisz zauważyć jaka jest tendencja czy dziewczyny potrzebują tego wsparcia jest więcej dziewczynek czy chłopców czy może jest jednak wyrównana Ja myślałam kiedyś że to jest tylko taki pogląd starodawny, że to chłopcy mają większy problem z mową ale niestety cały czas tak jest że to jest większy problem to przecież jednak chłopcy i porównywanie jak miałam pierwszej klasie oni byli to tylko jedna dziewczynka potrzebowała pomocy lubopryycznej plus czworo chłopców więc 5 osób gdzie tylko jedna z nich to dziewczynka i tak samo też w innych klasach który uczyła i uczyję tego języka angielskiego to no to jest bardzo podobnie mówiąc szczerze że jednak to chłopcy potrzebują tego z czego to wynika to też ciężko mi powiedzieć ale ja cały czas jednak myślę że te dziewczynki się szybciej rozwijają dziewczynki i też myślę, że my zawsze mamy chyba taki hormon odpowiadający, że lubimy sobie jednak pogadać chłopcy też się tak zdarzają ale bardziej technicznie rzadko oni bardziej oni wolą jednak więcej wydawać różnych dźwięków ale niekoniecznie takich które by w cokolwiek znaczyły a te dziewczynki jednak cały czas są gdzieś tam słownictwo i poszerzają i też więcej interesują się książkami i to trzeba też powiedzieć, że w mojej klasie chłopcy to tak nie za bardzo lubią czytać a jednak dziewczynki tutaj też w tym przeważają i to też ma przełożenie na to jak się gdzieś tam porozumiewają i jak się posługują w domu Bo jednak im więcej się czyta czy w tym więcej się ma tych językowych umiejętności A jeszcze tak ciebie zapytam prywatnie, bo masz bliźniaki, masz chłopca i dziewczynkę jak to u ciebie było czy widziałaś gdzieś się różnice pod kątem mowy, czy nabierali tak samo umiejętności Tak, oni raczej szli w bardzo podobnym tempem A człowiek był taki moment, że kiedy oni w ogóle zaczynali gdzieś tam coś, w którym w ogóle nie coś tam mówić bo to my z mężem i w ogóle nie rozumieliśmy a oni się rozumieli doskonale więc oni to się wie, coś mówili między sobą i my się z mężem pytaliśmy czy Ty ich rozumiesz nie, no ja też nie rozumiem i to dzisiaj jest tak, że my chcemy coś powiedzieć, na przykład ważnego gdzieś tam jesteśmy razem w salonie i może coś do nich mówić a oni ze sobą cały czas rozmawiają w ogóle nas nie słuchają Po prostu ale to już tak, właśnie ale oni raczej szli w łeb w łeb, i właściwie ja jest dziwiona, jak to u mojego Mateusza się okazało, że on ma problem z tym językiem bo dokładnie bym nie przyszła, że on ma takie problemy a tu się odkazało właśnie, że ilość i ortodonta od razu zwróciła portodontami na to uwagi, że ten język nie jest w dobrej pozycji a musiał mieć pocinane wędzidełko, czy nie>? nie, nie musiał obojenie nie musieli tak piszeć także no i Pola jak w ogóle porównuje teraz jeśli chodzi już właśnie o ten moment, czyli parę lat temu bo to wiadomo, że już byl tak jak poszliśmy do orodonty no to Pola miała tylko tylko, tylko ten łuk górny a Mateusz musiał mieć oba i Pola potrzebowała też mniej pracy logopedycznej ona szybciej mogła z tych zajęć już wyjść, on musiał trochę dłużej czyli nawet u swoich dzieci mogłeś zauważyć, że jednak ten postęp w rozwoju mowy, gdzieś tam twoja córka szybciej nabyła a synek gdzieś tam troszeczkę musiał potrzebować więcej czasu na to, żeby popracować nad prawidłową mową no tak mi się wydaje i teraz jeszcze tak sobie przypominam że też Pola była zawsze fizycznie lepiej rozwinie to, ponieważ niech to wreszcie słomie ona to przykryła w wiadomościu Flejsza od Mateusza po matku ten pierwszy, on jest pierwszym bliźniakiem nieco i większy, i mocniejszy, i tak dalej no to jest ona fizycznie go zawsze przerastała bo ona nawet jak wyszliśmy gdzieś tam na plac zabaw, ona już na rzeczy robiła a on stał i mówił mamą ja tego nie umiem, naucz mnie tak, nie mogłam tego nauczyć to jak ona się wyjała na przepakie i śrała głową w dół to ja po prostu mówię dobra, muszę się odwrócić no bo czarny scenariusz i on takie rzeczy nigdy nie robił i nie umiał tego robić po prostu, więc ona zawsze gdzieś tam się lepiej gdzieś tam wybijała i powiem no i w tej tenisie też, którego grają od czwartego roku życia, to też tak było że mąż co raz tylko coś pokazał a ona już to grała, tak on jej raz pokazał to ona wygrała, raz pokazał i tak, to ona wygrała, tak jeszcze tak myślę, no myślę, że jednak ten rozmiar fizyczny ma tu znaczenie i jeśli chodzi o tą mowę jeszcze tak nie znam na tym tę tą moją ja nie jestem specjalistą i nigdy nigdy nie… Mowią, że nie ma tej różnicy, że tylko te 2-3 miesiące między chłopcem a dziewczynką no jednak tu na tym bym może mnie niektórzy jakby skatują za to, co powiem ale przeprowadziłoby jakby nowe nową diagnozę, nowy test sprawdzający jak to się ma, jakby w ówczesnych czasach, terazniejszych czy ta mowa jest szybciej u dziewczynek czy u chłopców bo wydaje mi się, że tutaj jednak niby nie że te 2-3 miesiące ale jednak u mnie w gabinecie i prywatnym czy przedszkolu jest takie 85% chłopców nie dziewczynek i tutaj coś musi być na rzeczy że skoro niby mówimy, że nie ale jednak większy odsetek jest chłopców a jeżeli dziewcząt i też jak rozmawiam z innymi logopedami no to też uważają, że więcej w gabinecie mają chłopców a nie że ich dziewcząt i tu jest jakby taka kropka nad i do sprawdzenia tak dobrze tak, no myślę, że po prostu przez cenę musimy być wyczuleni i to zarówno gdzieś tam na poziomie przez szkola, tak no bo jak dziewcząt przychodzi do szkoły do pierwszej klasy i w ogóle jakby nie miało żadnej terapii logopedycznej a na prawdę jest problem z mową i my go nie rozumiemy no to jemu też będzie ciężej, jakby nadbywać nowe umiejętności w tej pierwszej klasie tak, no pisanie czytanie ze słuchu nawet, prawda, bo czasami też mają zaburzenia przetwarzania słuchowego no to też może zaburzać to też się zdarza, dokładnie też, też no nie nie znam się też nad tym, ale jeśli chodzi o to przetwarzanie słuchowe to ja myślę, że to też jest większy problem jednak u chłopców tak, ewidentnie że mówić się do nich i oni takie w ogóle nie wiem jak to nazwać, ale nie by mówiłaś kiedyś jednym uchem wlatuje drugim wylatuje, ale ale może oczywiście tak jest te dziewczynki są takie bardziej uważne, bardziej skoncentrowane i jednak oczywiście zdarzają się, ja nie lubię też generalizować jasne, że zdarzają się też dziewczynki, które mają problemy z koncentracją, z utwieniem uwagi ale no jednak większy problem to jest To dotyczy jednak i nad tym dzisiaj zakończymy naszą rozmowę bardzo cikamilo serdecznie dziękuję, że poświęciłaś swój czas i mam nadzieję, że do zobaczenia a jeżeli nadadzą się jakieś pytania, sygnały też od rodziców do ciebie jako nauczyciela to czy mogłabym dzisiaj przesłać te pytania i mogłabym się jakoś odpowiedzieć na nie formie, powiedzmy na Messengerze, a ja bym to jakoś udostępniła ok, to serdecznie ci dziękuję

Dodaj komentarz